środa, 4 kwietnia 2012

"Nie-zależny"

Zastanawiając się nad działaniem słów i ich wpływem na myśli ludzkie, na warsztat dzisiaj biorę słowo "nie" i potem wspomnę coś o słowach nacechowanych negatywnie.

W książkach i internecie jest pełno informacji o działaniu słowa "nie" na ludzką psychikę. Co do książek, informacje na temat dzisiejszego posta można znaleźć chociażby tu: http://www.samosedno.com.pl/nlp-w-praktyce-czyli-sztuka-ksztaltowania-przyszlosci,483.html , co do stron internetowych, niewiele zmodyfikowaną treść znalazłem po wpisaniu w google "jak dziala slowo nie na podswiadomosc".
Razem spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy mówimy naprawdę to, co mówimy? Czy efekt jaki chcemy wywołać jest jednoznaczny dla obu stron? Na ile świadomie postrzegamy język w sobie?

Przy okazji chciałbym coś sprostować:

"Nasz rozum składa się z dwóch części: świadomej i nieświadomej. Część świadoma odpowiada za interpretację złożonego języka. Natomiast do części nieświadomej, nazywanej także podświadomością trafiają tylko proste sformułowania. Podświadomość nie rozumie między innym zaprzeczeń."

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/1isw/jak-dziala-slowo-nie-i-w-jakich-sytuacjach-nalezy-je-stosowac#ixzz1r5eVMNnB


Tak jest napisane już we wstępie do znalezionego w internecie artykułu. Reszty nie będę cytował, każdy zainteresowany tematem szybko stwierdzi, że "coś w tym jest" (niemniej, w artykule znajdują się błędy gramatyczne ;p). Co do tego "nie", wychodzę z podobnego założenia, tylko brakuje tam dokładności. Dlaczego słowo "nie", ten prosty językowy element, który teoretycznie powinien być wychwytywany przez nasz system rozumienia języka gdzieś je "upuszcza"? Tak dzieje się z tego powodu, że ten element jest "za mały" i prześlizguje się przez przekazywane nam informacje. Stwierdzenie, że podświadomość "nie rozumie" nie jest z pewnością błędne. Wystarczy sobie wyobrazić sytuację, gdzie "nie" ma znaczenie "przestań" i jest wykrzyknięte. Podświadomość musi więc postrzegać obiekty i sytuacje całościowo (holistycznie) i wybierać z nich ogólne, największe i najbardziej charakterystyczne informacje. Są to słowa, które niosą ze sobą obraz i ew. emocje, które podświadomość może z czymś skojarzyć. Więc jeżeli przez "zaprzeczenia" (negacje) rozumiemy coś więcej niż tylko zdania z "nie" w środku, oznacza to, że istnieje wiele kontekstów, w których to, co powiemy, będzie dla podświadomości odbiorcy, bądź nas samych nieczytelne/mylące. Już psychologowie przy stosowaniu "afirmacji" mówią, że muszą być one sformułowane "pozytywnie", czyli np. zamiast nie choruję afirmować jestem zdrowy/a.
Z innej beczki. Możliwe, że w kontaktach z ludźmi o wiele wyraźniej i bez podejrzeń zamiast nie wiem tego, będzie przyjęte: brakuje mi na ten temat wiedzy.

Wyobrażanie sobie różnych zdań z "nie" i przeformułowywanie ich na ich "pozytywne" wariacje, a potem ich stosowanie w rozmowie z pewnością będzie rozjaśniać i nadawcy i odbiorcy obraz, jaki tworzą słowa w naszych umysłach. No, w każdym razie tak mi się wydaje, że to tak działa ;). Musiałbym to dokładniej zbadać i mam nadzieję, że będzie mi to kiedyś dane.
Poprzez takie komunikowanie się możliwe też będzie nauczenie się pozytywnego spojrzenia na świat i harmonizacja kontaktu ze swoją podświadomością; wiadomo, są tylko przypuszczenia.
Osobiście staram się tak komunikować, ponieważ zdania ze sprytnie wplecionym "nie" są używane przez obecnych znafcuw NLP i innego badziewia, kiedy chcą manipulować kierunkiem działania naszych myśli na ich korzyść (szczerze, NLP  jest na o wiele mniejszą skalę wykorzystywane terapeutycznie, niż na marketing i znajdywanie okazji do poruchania sobie kogoś).

Wydaje mi się, że przyjmowanie "nie" do przekazu wymaga włączonej świadomości w rozmowie. Każda osoba rozmawiająca niechlujnie/nieuważnie, używająca słów bez szczególnego ich przemyślenia jest podatna na ten iluzoryczny "nie-efekt". Wydaje mi się, że gdy rozmowa toczy się w duchu rozbudowanych i abstrakcyjnych pojęć logicznych, które wymagają dodatkowego zastanawiania się nad znaczeniem i uważnego skupienia się na treści, "nie" będzie równoważne z resztą elementów w zdaniu. Ponieważ, gdy rozmawiałem na ten temat z ludźmi, z którymi się wprowadziliśmy w bardziej intelektualny stan podczas rozmowy, na to klasyczne nie myśl o czerwonym samochodzie pierwsza reakcja brzmiała w stylu pomyślałem o niebieskim.
Więc rozwiązaniem dla wyjścia z  "nie-pułapki" będzie z pewnością uczestniczenie w rozmowach z poziomu świadomości, bardzo uważne ważenie słów i ich powolne, uważne trawienie.

Takie małe spostrzeżenie:
Z tym są związane słowa nacechowane negatywnie. W połączeniu z zaprzeczeniem ich zastosowanie może mieć dość ciężkie dla człowieka skutki.

Wyobraźmy sobie człowieka, który rozpoczął na sobie terapię afirmacjami i leczy się z kwestii zależności od osoby ojca, czy matki. Powtarza afirmację "jestem niezależny".

Jak myślicie, w jaki sposób może działać korzystanie z tego przymiotnika, gdzie jest to fantomowe "nie" i przymiotnik wskazujący na przywiązanie i zależność podmiotu? Afirmacje mają działać na podświadomość, a jak myślicie, na co się taką afirmacją można zaprogramować?

Zrobię, to, co będę robić na koniec każdego posta od tej pory. Apeluję o dużą rozwagę w korzystaniu ze słów i w dobieraniu do siebie treści językowych np. w piosenkach.
Oczywiście cieszę się z każdego otrzymanego komentarza i pomocy w nakierowaniu moich myśli na nowe, ciekawe i rozwijające perspektywy.

Do następnego :)

3 komentarze:

  1. Hm. Jest tylko jeden problem. W "wiedzy tajemnej" i psychologii chyba też, od lat apeluje się o transformację zdań negatywnych do pozytywnych stwierdzeń. Podaje się również, że umysł zwyczajnie nie rejestruje słowa "nie". Dlatego właśnie afirmacje są zawsze pozytywne. Jeśli mówimy do siebie "nie chcę być gruby", to umysł koduje to tak naprawdę jako "chcę być gruby". Nie bardzo jestem przekonany również do przykładu z samochodem. Na mnie od dzieciństwa działało "nie dotykać, urządzenie pod napięciem" właśnie tak, że dopiero wtedy miałem ochotę go dotknąć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, w książkach i internecie jest wiele o działaniu słowa ‘nie’ na psychikę, jest też dużo informacji o spotkaniach z UFO, homeopatii czy astrologii. Nie sądzę, abyw arto było przyjmować wszystko bez własnego przemyślenia, tylko dlatego, że jest w książce (gdyby to była chociaż książka naukowa! Ale w psychologii i takie można poddawać w wątpliwość). Link do książki NLP również nie jest niczym, co może mnie przekonać. ;)

    Odnośnie drugiego linka, to weszłam z ciekawością, ale szybko została ona rozwiana. Taak, przykład z czerwonym samochodem. Jeżeli to ma być DOWÓD na to, że podświadomość nie rozumie słowa ‘nie’, to ja pójdę dalej – jeśli wyeliminujemy ze zdania „myśl o czerwonym samochodzie” czasownik, i zostawimy „czerwony samochód”, to co? To odruchowo pomyślimy o czerwonym samochodzie! Niebywałe, czyżby podświadomość nie rozumiała czasowników? :D

    Teoria z tym, że podświadomość pomija ‘nie’, bo to zbyt mała cząstka, też jest ciężka do przyjęcia – dlaczego w takim razie podświadomość rozumie chociażby różnicę między ‘ja’ a ‘on’? Co z łącznikami zdań? Co z kolejnością wyrazów? A może podświadomość w ogóle nie koduje słów, tylko przekaz jakiejś wypowiedzi (w moim przypadku większość myślenia odbywa się poprzez dynamiczne emocjonalno-sensoryczne odczucia, a nie słowa)?

    Nie podejrzewam, żeby zaprzeczenia miały coś wspólnego z negatywnym spojrzeniem na świat. To bardziej zależy od tego JAK go widzimy, a nie jak te spostrzeżenia formułujemy.

    Prawdą jest, że nlpiści próbują manipulować ludźmi poprzez takie a nie inne użycie różnych konstrukcji lingwistycznych – i niech śmiało próbują dalej, bo moim zdaniem główny efekt NLP nie polega na ‘manipulacji’ ludźmi (IMO łatwo manipulować w ten sposób tylko osobami mało rozgarniętymi, ale nimi łatwo manipulować w każdy sposób), a na tym, że osoba używająca NLP czuje się pewniej i wierzy w swój sukces – a to już faktycznie może sporo zmienić w odbiorze.

    Być może nie jestem rozmówcą niechlujnym, a być może, co bardziej do mnie trafia, po prostu moje myślenie i moja podświadomość bazuje na kontrastach, zaprzeczeniach, paradoksach. Słowo ‘nie’ zawiera dla mnie tak silny przekaz, że nie wyobrażam sobie, aby było ‘za małe’ dla mojej pod/nieświadomości, aby je dostrzegła.

    Odnośnie afirmacji ‘jestem niezależny’ założyłeś, że podświadomość rozbija słowo niezależny na części. A jednak skoro traktujemy ją jako niezdolną do skomplikowanych działań na języku, to ciężko założyć, że rozbija słowo, które dla naszego umysłu stanowi pewną całość na człony (zakładam, że rozróżnia niezależny od zależny, bo jeśli byłoby inaczej, to mieszałaby wiele innych, dużo bardziej podobnych do siebie słów, różniących się np. tylko jedną literą). Już prędzej unikałabym afirmacji ‘nie jestem zależny’, a i to tylko pod warunkiem, że ktoś faktycznie ma problemy ze słowem ‘nie’. ;)

    Dodając tu nieco socjoniki... ;) Twoja forma myślenia to przede wszystkim łańcuchy przyczynowo-skutkowe. Również upraszczanie. Moja – to mocno rozmyte ścieranie się sprzecznych prądów i tendencja do przechodzenia od prostego w skomplikowane. Jakże bym to robiła bez cudnego ‘nie’? :)

    Rozwaga w doborze piosenek nie zaszkodzi, ale rozwaga w to, w co się uwierzy również – bo wiara czyni cuda. :3

    OdpowiedzUsuń
  3. @ad leones
    Chyba rozumiem o co z tym chodzi. Jak podświadomość, która potrzebuje konkretnego wyobrażenia i odwołania do namacalnej rzeczywistości, może złapać "nie", które w niej pod żadnym przykładem nie ma swojej manifestacji? Które jest zerem i brakiem? Chyba o to właśnie chodzi.

    @Szura
    Odpiszę na każdy akapit :)
    1. Co do własnego przemyślenia, to działa ono szybko i w prosty sposób. Po przyjęciu treści teoretycznej sprawdzam ją na prostych przykładach na sobie, czasami sobie dopowiadając, czasami sprawdzając na/z kimś. Wtedy treść wydaje mi się wiarygodna (i być może potrzebna) i ją zapamiętuję.

    3. Być może odpowiedzi na pytania, które zadałaś, znajdziesz w odpisie do Cyryla :).

    4. Warto sprawdzić, czy częsta ilość wypowiadanych 'nie' w zdaniach może nam przybliżyć typ osobowości i np. poziom zdrowia psychicznego. Tylko jak?

    7. Wydaje mi się, że rozbija, jednak nie mam na to dowodu.

    Zresztą, na wiele podanych tutaj zdań, nie mam odpowiedzi. Brakuje mi wiedzy i narzędzi, by to zbadać. Wiesz wiele fajnych rzeczy i wydaje mi się, że z Twoją wiedzą byłbym już bardzo daleko w moich studiach ;)

    Dziękuję za komentarze, delikatnie zedytowałem posta, jednak treść jest ta sama :)

    OdpowiedzUsuń